wróć do sekcji: THE CYCLOTHYMIC PANOPTICON
wróć do sekcji: MENTAL ELECTRICITY
wróć do sekcji: MENTAL ELECTRICITY MMVII
Promówka z tego 6-utworowego mini zawiera tylko dwa kawałki, co w tym rzadkim przypadku jest dla mnie akurat plusem - dużo więcej jak 12 minut postblack metalu nie byłbym w stanie przesłuchać, z drugiej jednak strony przesłuchałem to do recenzji parę razy i jakoś massakratycznie mnie nie raziło. Od strony gitarowej w tych bardziej blackowych momentach przypomina mi to trochę stary THRONS, EMPEROR, a raz to mi nawet do głowy przyszła nazwa DISSECTION. Nie zmienia to faktu że HESPERUSOM na pewno bliżej do jakiś dużo bardziej nowoczesnych rzeczy, na temat których niewielę mogę powiedzieć, bo zwyczajnie ulegają samospalniu przed dotarciem do mojego odtwarzacza (aczkolwiek flyer informuje jeszcze o DHG, ABORYM i nieznanym mi nawet z nazy FLUERETY). Przez muzykę przeplatają się różne intra, zwolnienia, jeki przyzywające na myśl szpital psychiatryczny i narkotyczne wycieczki (co dobrze współgra ze zdjęciami muzków jakie mam na okładce), a pierwszy kawałek startuje od pierdzenia... saksofonu. Wokal to głównie blackowy wrzask, jednak bardzo stłumiony, jakby ktoś wrzeszczał za wyłożoną poduszkami (he he) ścianą. Zdecydowanie polecam fanom wszelkiego kombinowania w muzyce, aczkolwiek mam nadzieję że tacy nie czytają tego zina he he.




