wróć do sekcji: THE CYCLOTHYMIC PANOPTICON
wróć do sekcji: MENTAL ELECTRICITY
Pisząc niegdyś recenzję poprzedniego wydawnictwa HESPERUS DIMENSION, wyczuwałem, że w tym projekcie tkwi wyjątkowy potencjał wyobraźni. Poczynając od analizy nazwy zespołu i skojarzenia jej z charakterem muzyki, udało mi się zbudować pewne określenie stylistyki owej twórczości. HESPERUS DIMENSION nieodmiennie kieruje moją uwagę w stronę nastrojów piekielnych – jak udowadniałem, postać greckiego bóstwa Hesperosa można utożsamić poprzez ezoteryczne konotacje z Lucyferem. Owe klimaty piekielne to jednocześnie połączenie katastroficznych wizji Apokalipsy oraz pewnego rodzaju otwarcie się na grozę płynącą z nieznanego we Wszechświecie a z drugiej strony w ludzkiej psychice (będącej notabene naszym wewnętrznym kosmosem). Powołując się na te konotacje, uważam, że docieram do pewnego punktu kulminacyjnego twórczości HESPERUS DIMENSION. Jest nim bez wątpienia filmowa obrazowość i to taka z wielkim rozmachem na miarę superprodukcji Hollywoodu! Zanim przejdę do głównego punktu recenzji, warto chwilę zatrzymać się nad tym, co poprzedzało wydanie „The Cyclothymic Panopticon”. Pierwszą sprawą jest reedycja „Mental Electricity” z dodatkowymi trzema utworami bonusowymi, której to oprawa graficzna znakomicie odwołuje się do billingów na plakatach produkcji filmowych (okładka) oraz dzieł współczesnego komiksu a tym samym adaptacji tegoż w postaci np. „Renaissance” (reż. Christian Volckman, 2006). Druga rzecz to zapowiedź nowego krążka, która pojawiła się w postaci trailera z oryginalnym głosem amerykańskiego lektora! No i teraz przyjdzie się nam już zmierzyć z samym Panoptikonem. Piękne kartonowe wydanie, grafika kojarząca się z klaustrofobicznym klimatem skalnego więzienia oraz zdjęcia zespołu niedwuznacznie operujące motywem kostki otwierającej bramy zaświatów i przywołującej Cenobitów z serii filmów „Hellraiser” (zresztą w nowej wersji „Through Drowsy Daydreams (Where is that man that heard of)” ponownie słyszymy cytat wyjęty z ust Pinheada). Cała płyta jest niemalże soundtrackiem wyrażonym muzyką, która mieści w sobie elementy black metalu, industrialu i ambientu. Nie ma tu mowy o jednakowości utworów, z których sześciu tylko dwa można uznać za kawałki bliskie właśnie w charakterze awangardowemu metalowi. Pierwszy to „The Axis of Diagram”, przy którego rozpoczęciu poczułem się, jakbym usłyszał gitary SATYRICON z „Rebel Extravaganza” i szaleńczo wyjący saksofon, po części jakby odwołujący się do PAN-THY-MONIUM, ale którego schizoidalna maniera raczej by mnie prowadziła do ciężkich jazzowych eksperymentów projektu Johna Zorna i PAINKILLER. Drugi to już wspomniany „Through Drowsy Daydreams (Where is that man that heard of)”. Oba utwory zachowują zarówno szybkie tempa, jak i przeplatane są wieloma elementami klawiszowymi o na tyle oryginalnych brzmieniach, że nie mówi się tu o jakiejś wyrazistej melodyce, ale przede wszystkim o nastroju. Dookoła tych utworów pojawiają się industrialno-ambientalne pejzaże utworów tytułowego oraz „Immortal Portal Mortal”. Odnoszący się do magicznej liczby 23 utwór „23 Hands” to z kolei brzmiący totalnie elektroniczną sekcją rytmiczną, twardy, niemal zupełnie industrialny element albumu. Zamykający całość „The Diagram of an Axis” jest z kolei zbudowany zarówno tytułem jak i swoją kompozycją na zasadzie inwersji do utworu otwierającego i zamyka The Cyclothymic Panopticon” w kompozycji klamrowej, a co za tym idzie, znów możemy uznać to za chwyt filmowy, w którym dopatruję się napisów końcowych.
Płyta jest na swój sposób doskonała. Przygotowana z niesamowitym pietyzmem, pokazuje, że w muzyce metalowej są jeszcze ścieżki do odkrycia, czy raczej stworzenia. Poza dbałością o warstwę brzmieniową, nad którą wszyscy się trudzą najwięcej i która często zabija twórcze pomysły na rzecz utartych schematów, można też zbudować oryginalną wizję artystyczną o bardzo ekstremalnym i ekspresyjnym charakterze. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony tym krążkiem i boję się teraz tylko tego, żeby HESPERUS DIMENSION nie zatrzymał się, ale zbudował kolejne piętro swojego twórczego Panoptikonu!
Korsarz




